Odpowiedź dydaktyczna

Autor: | Opublikowane w Nauka Brak komentarzy | Tagi:

A teraz jeszcze kilka uwag o odpowiedzi dydaktycznej. O treści odpowiedzi właściwie już była mowa przy pytaniu, o ile pytanie dydaktyczne zamierza zawsze wywołać pewną i nauczycielowi znaną odpowiedź. Nauczyciel tak długo pyta, póki nie otrzyma odpowiedzi, jakiej pragnie i potrzebuje. Odpowiedź wymagana raz łatwiej, raz trudniej przychodzi do skutku. Uczeń bystry i wyposażony w potrzebną wiedzę odczuwa z łatwością intencję nauczyciela i odpowiedź swoją stosuje do niej. Robi on swobodnie przegląd przesłanek potrzebnych do dobrej odpowiedzi i sam nieraz zwraca nauczycielowi uwagę na to, co do niej jest jeszcze potrzebne. Trudniejsza praca jest przy uczniu nieudolnym, ciężko myślącym, lub z wiedzą’ niewystarczającą. Nie odczuwając intencji nauczyciela, w odpowiedziach swych często, zamiast przybliżać się, coraz więcej oddala się od celu. Wtedy nauczyciel nieraz po kilka razy musi uczniowi zabiegać drogę, pomagając mu, aby go wreszcie niejako wepchnąć na tor odpowiedzi. Czasem wszystkie zabiegi nauczyciela okazują się bezskutecznymi i nie pozostaje mu nic innego, jak samemu dać odpowiedź na własne pytanie. Nauka dialogiczna wymaga od nauczyciela cnoty iście nauczycielskiej, którą jest cierpliwość.

Odpowiedź powinna być wygłoszona głośno i dobitnie, w tonie nie krzyczącym, ale i nie szepczącym. Stosowność tonu w odpowiedziach można po części przez przyzwyczajenie wychować. Ton powinien być konwencjonalny, towarzyski, a nie kaznodziejski. Wspominamy tu o tym umyślnie, ponieważ do nienaturalnego tonu w odpowiedziach przyzwyczaja nieraz uczniów nauka w szkołach pospolitych. Sfera naukowa szkół pospolitych tak dalece różni się od sfery codziennego życia, w której dzieci wzrastają, że różnica ta uwydatnia się także w tonie mowy. Jak się zdaje, wpływa na odrębność tonu w szkołach pospolitych analogia praktyk kościelnych. Kościół bowiem jest obok szkoły dla ludu drugiem miejscem wyższego nastroju, a ponieważ dzieci z kościołem zapoznają się rychlej, przenoszą ton panujący w kościele na obcowanie w szkole. Podobnie jak mówcy włościańscy w przemówieniach publicznych naśladują kaznodzieję, tak też ton kościelny znachodzi się w odpowiedziach dzieci szkół ludowych. Czy się to dzieje słusznie, wątpimy, bo razi to, co jest nienaturalne. W każdym razie uczeń szkoły średniej powinien sferę nauki uważać za swoje normalne otoczenie i nie dostrajać umyślnie głosu do szkoły. Zbyt głośne mówienie można uśmierzyć, zbyt ciche, jeżeli nie polega na wadzie organicznej, lecz na nieśmiałości, trzeba się starać zamienić na donośniejsze. Uczniowie, którzy w nauce prywatnej przyzwyczaili się do mówienia po cichu, po przejściu do szkół publicznych nieraz z trudnością dają się nakłonić do głośniejszego na część energii uczniów nie zużywała się na zrozumienie jego słów. Ażeby bowiem swobodnie rozumieć, nie wystarcza uczniowi słuchać, lecz musi słyszeć słowa nauczyciela.

Odpowiada zawsze tylko uczeń pytany. Tę zasadę trzeba w kształceniu zbiorowym przeprowadzić z całą stanowczością, ponieważ uczniowie, nie mogąc utrzymać języka i rozpierani niejako przez wiedzę, bardzo chętnie samowolnie odpowiadają. Przyzwyczaja się uczniów do porządku w odpowiedziach, jeżeli się, zwłaszcza na najniższym stopniu nauki, z całą ścisłością przydziela odpowiedź uczniom wywołanym po nazwisku i nie pozwala odpowiadać temu, który chce. Generacja, w której uczniowie odpowiadają niepytani, jest niekarna.

Przy pytaniach faktycznych nie trzeba się zatrzymywać przy jednym uczniu, ale skoro nie daje odpowiedzi, trzeba kazać dać odpowiedź drugiemu. W ten sposób poucza się ucznia, który nie umiał dać odpowiedzi, a zarazem zatrudnia się drugiego. Nie rozumie istoty nauki zbiorowej nauczyciel, którego nauka składa się z pojedynków dydaktycznych, albo który, zajmując się przez dłuższy czas jednym wyłącznie uczniem, tłumaczy się, że przecież musiał mu wyjaśnić albo naprowadzić go na to, czego nie wiedział. Do dobrego prowadzenia nauki zbiorowej potrzebną jest po stronie nauczyciela pewna zręczność organizacyjna, którą posiadają w wysokim stopniu nauczyciele niemieccy, a której braknie zwykle nauczycielom polskim. Pytania faktyczne powinny następować po sobie szybkim tempem np. odpytywanie form językowych nie powinno więcej czasu zajmować niż kilka sekund. Przy pytaniach, wymagających dłuższego namysłu, można uczniowi, skoro nie daje odpowiedzi, przez drugie pytanie wskazać drogę, jaką może do niej dojść.

W nauce zbiorowej nie zawsze będzie mógł nauczyciel powstrzymać śmiechu współuczniów z powodu zupełnie fałszywej odpowiedzi, zwłaszcza jeżeli ta odpowiedź ucznia będzie przypominać wyrwanie się Filipa z konopi, albo przez błędną odpowiedź powstanie dowcip lub sensacyjny paradoks. Niejedna odpowiedź ucznia wywoła może nawet lekki uśmiech na ustach samego nauczyciela. W każdym razie nauczyciel nie powinien śmiechu popierać, wskazując na to, że śmianie się z błędnej odpowiedzi współucznia jest aktem zdradzającym brak poczucia koleżeństwa, tym więcej, że, co mnie dzisiaj, jutro tobie.